26 January 2012
ale uczę się kontrolować emocje, wyłączyć uczucia i przełączyć się na tryb całkowitej obojętności, znowu. zdumiewa mnie to z jaką łatwością to zmienić. może to jakaś znieczulica, może się uodporniłam albo po prostu nie oczekuję czegoś, czego i tak nie dostaję. nawet świadomość tego już nie boli. coś jest bo jest. czegoś nie ma to damy sobie radę, wstaniemy, znowu. i to nie jest tak, że mi nie zależy, albo że mam w dupie i co ma być to będzie. może to po to, żeby zwrócić na siebie uwagę? żeby być w końcu dostrzeżoną, tak jak na to zasługuję? bo zasługuję i chuj!
pierwsza połowa stycznia była koszmarna, ale to ona uświadomiła mi to, co napisałam wyżej. nikt nie jest na własność, ludzie się od czasu do czasu zaczynają nienawidzić, a miłość? jeszcze nie wiem.
4